Naprawa pękniętych cygar


 
      W internecie można znaleźć wiele wskazówek – niestety, nie zawsze trafnych, a często wręcz wołających o pomstę do nieba – dotyczących naprawy cygar za pomocą różnych taśm klejących i tym podobnych wynalazków. Ktoś kto na co dzień obcuje z taśmą izolacyjną może sobie nie poradzić w przypadku uszkodzonych cygar; nawet ten, który potrafi zatańczyć na główce od szpilki cancana także może być bezradny w obliczu tego wyzwania. Cygara są po prostu zupełnie inną bajką.
Zacznijmy od bardzo ogólnej uwagi: cygara to nie papierosy. Palenie papierosów jest koniecznością i swego rodzaju poświęceniem, trwającym krótko i najczęściej odbywającym się w atmosferze pośpiechu, kilkudziesięciominutowa zaś uczta z cygarem to królewski rytuał, który ma na celu jedno – nasze zrelaksowanie. Przede wszystkim nie wolno się śpieszyć – tak samo podczas palenia cygar jak i naprawy uszkodzonych egzemplarzy.

.....................................................................
REKLAMA: Polecamy najnowsze tabaka
.....................................................................

      Zanim zagrzebiemy się w szafkach w poszukiwaniu taśmy klejącej czy buteleczki z klejem, zastanówmy się czy nie lepiej, i bardziej higienicznie, będzie skorzystać z opuszków palców, które wprawdzie nie naprawią rys czy pęknięć na pokrywie cygara, ale przynajmniej nie zmienią jego smaku i znacznie poprawią ciąg. Oczywiście, wszystko zależy od rozmiaru i natury uszkodzenia.
Najbardziej prosta i praktyczna metoda naprawy polega na odcięciu główki cygara lub jego części (na przykład kapturka) i wyodrębnieniu z tego fragmentu odpowiedniej wielkości łaty. Jeśli posiadamy dobrą obcinarkę i potrafimy precyzyjnie wykonać cięcie, pozostaje nam jedynie nawodnić odciętą część, rozebrać ją i umiejętnie nałożyć łatę na pęknięcie w cygarze; od biedy, można takimi łatami pokryć nawet całe cygaro.
W przypadku naprawy czyjegoś cygara (tutaj ważne są względy higieniczne) wystarczy znajdującą się na koniuszku palca kroplą wody zmoczyć świeżo odcięty fragment cygara w celu rozmiękczenia go. Kiedy tylko tytoń zacznie się rozluźniać, starannie chwytamy za brzegi kapturka i rozwijamy wrapper oraz binder, aż uzyskamy łatę odpowiedniej wielkości. Należy używać tyle wody, aby interesujący nas fragment tytoniu był cały czas dobrze nawilgocony (nie pryskamy wodą na łatę). Luźną, elastyczną łatę nakładamy następnie na pęknięcie w cygarze. Wilgoć z nałożonego fragmentu szybko przeniknie do suchego wrappera wokół łaty i wkrótce na stale przylegnie do niego.
      Jeśli nie mamy pod ręką wody i dysponujemy własnym cygarem, odcięty kapturek cygara można umieścić na chwilę w jamie ustnej (między dziąsło a policzek).
Oczywiście, istotną sprawą jest liczba i rozmiar pęknięć (nieco więcej pracy wymagają cygara o trójkątnych główkach). W cygarze o średnicy pierścienia 48-50 nawet warstwa grubości pięciocentówki wystarczy do "załatania" pęknięć. W przypadku cygar corona (średnica pierścienia 42) ilość materiału niezbędnego do naprawy jest, ze zrozumiałych względów, bardziej ograniczona.
      Opisana operacja zajmuje trochę czasu. Nie jest może tak szybka i łatwa jak sięgnięcie do szuflady po taśmę, którą żona używa do pakowania prezentów pod choinkę, ale przynajmniej nie grozi nam szybkie zgaszenie takiego cygara czy wdychanie trujących chemikaliów.
      Poza tym czymże jest tych kilka sekund więcej w obliczu prawdziwej uczty – trwającej czasami nawet dwie godziny – która nas czeka.